Paradoks biegunki w celowaniu

Portal ogłoszeniowy z bronią palną, czarnoprochową i pneumatyczną

Boksy reklamowe Ad 1. 1-4

 
Paradoks biegunki w celowaniu

Paradoks biegunki w celowaniu

Do porannej kawki… Paradoks biegunki polega na tym, że jest ona jednocześnie zjawiskiem częstym jak i rzadkim.
 
Podobnie jest w strzelectwie bojowym z dążeniem do celności - jest ono jednocześnie czymś dobrym i czymś potencjalnie szkodliwym. Już tłumaczę, dlaczego.
Podstawą zrozumienia tego problemu jest osadzenie samoobrony w konkretnych okolicznościach. W przeciwnym razie właściwa odpowiedź rozmywa się w ogólnej, skądinąd słusznej zasadzie, że skoro chcemy w coś trafić, to należy użyć przyrządów celowniczych - bo do tego broń została wymyślona, zwłaszcza na większych odległościach.
 
Tyle, że w samoobronie to tak nie działa. Zawsze chodzi o to, żeby trafiać. Dlatego tylko pozornie „podnosimy umiejętności” posługiwania się bronią w sensie ogólnym. I rzeczywiście - to się sprawdza na strzelnicy, o ile nie odnosimy się do realiów walki. Jeżeli jednak uwzględnimy stres i dynamikę zdarzeń w samoobronie, szybko okaże się, że zgrywanie przyrządów celowniczych, będąc w ruchu, do ruchomego celu, jest praktycznie niemożliwe (w tym kolimator).
 
A mówimy tu o samoobronie, czyli w około 80% przypadków o dystansie do 6 metrów. W tym: około 65% zdarzeń do 3 metrów i 14% do 6 metrów. To wyznacza zupełnie inny świat - zwłaszcza gdy w tej przestrzeni pojawia się napastnik. Tam w ogóle robi się problem z użyciem broni palnej, czego żaden strzelec nie bierze pod uwagę.
 
W sporcie z kolei nie da się zrobić wyniku, strzelając w ruchu do ruchomych celów - choćby dlatego, że trudno jest w ogóle stworzyć cele poruszające się w sposób nieregularny, tak jak w realnym zagrożeniu. Tymczasem nieprzewidywalność ruchu celu zmienia wszystko w aspekcie skupienia uwagi. Bo jak przenieść uwagę gdzie indziej, skoro muszę obserwować, jak porusza się "zagrożenie mojego życia"?
Dlatego w sporcie idzie się w precyzję - bo można.
 
Tymczasem strzelanie po zatrzymaniu lub w płynnym ruchu do nieruchomego celu jest w realiach obronnych nieadekwatne i prowadzi do konstruowania bardzo skomplikowanej techniki strzeleckiej. Techniki, która służy generowaniu wyników w warunkach zupełnie nieprzystających do realnych zagrożeń.
 
Bo kto widział legalne użycie broni wobec nieruchomego, nieatakującego człowieka z dystansu powyżej pięciu metrów? (W naszych realiach mówimy przede wszystkim o zagrożeniu niebezpiecznymi narzędziami - a wymiana ognia praktycznie nie występuje. To właśnie ona musiałaby uzasadniać takie warunki użycia broni).
W efekcie zakładamy możliwość skorzystania z jakości opartej na zupełnie innych warunkach tam, gdzie nie ma realnych szans, by z niej skorzystać. A w konsekwencji będziemy usilnie próbowali użyć techniki, która po prostu nie bardzo ma szansę zadziałać.
 
W strzelectwie bojowym również trzeba trafiać - ale musimy uwzględnić napastnika, ekstremalnie wysoki poziom stresu oraz dynamikę zdarzeń. A to zmienia wszystko.
W związku z tym próba stosowania techniki trudnej i statycznej, wymagającej wysokich umiejętności oraz określonych warunków, jest - jakkolwiek na to nie patrzeć - oderwana od rzeczywistości.
W strzelectwie bojowym, zwłaszcza obronnym, mając na uwadze wszystkie wcześniej wymienione czynniki, potrzebujemy techniki prostej, skutecznej w gwałtownym ruchu i odpornej na działanie stresu.
Paradoks polega więc na tym, że trenujemy techniki w przekonaniu, iż celność w statyce jest podstawowym kryterium skuteczności. W efekcie umiemy to, co trenujemy - a pamięć proceduralna będzie używać technik „nie na temat”.
 
Jeżeli trenujesz szybkość i precyzję poprzez skupienie uwagi na broni, w statyce, do nieruchomego celu, to w samoobronie może się okazać, że nie jest to najlepsze rozwiązanie…
I tak rozmawiamy na pewnym poziomie ogólności, bo widzenie tunelowe wyłącza możliwość użycia przyrządów celowniczych. Ograniczenie małej motoryki pozbawia nas możliwości stosowania trudnych technik strzeleckich. A napastnik w dużej mierze uniemożliwia robienie rzeczy w taki sposób, jak na strzelnicy - kiedy go po prostu nie ma.
 
Ale to już znacznie szerszy kontekst mechanizmu, który zmienia nasz sposób działania:
z tego, który chcielibyśmy kontrolować, na ten, którego używa nasz instynkt.
 
Tak więc „celowanie” może być równie dobre, co szkodliwe.
 
To tak do porannej kawy…
albo na podniesienie ciśnienia, zamiast.

 

Zainteresowanych problematyką zapraszam na szkolenia i wykłady.

Mad Leaf

 

 


Mad Leaf, były operator jednostki antyterrorystycznej, strzelec wyborowy, wielokrotny zwycięzca prestiżowych zawodów strzeleckich: ABW, SWW, Policji, Służb Specjalnych, IPSC. Mistrz Polski w strzelaniu praktycznym PiRO. Ponadto wieloletni, etatowy instruktor strzelectwa, samoobrony, stosowania ŚPB w wojskowych i cywilnych służbach specjalnych. Trener samoobrony z trzynastoletnim stażem, wywodzącym się z systemu Krav Maga. Przez ponad 25 zawodowo związany z bronią palną i szkoleniem w tym zakresie. Autor książki „Strzelectwo bojowe” (tutaj możesz kupić książkę: "Strzelectwo Bojowe. Mad Leaf"), wydanej w 2016 r., która została przetłumaczona na język angielski w 2022 r. i na język rumuński w 2023 r. Aktualnie szkoleniowiec, specjalizujący się w zastosowaniu broni palnej krótkiej w strzelaniach obronnych. Od 9 lat realizuje w tym zakresie szkolenia, zarówno na rynku cywilnym jak i w formie szkoleń specjalistycznych dla uzbrojonych formacji mundurowych - obecnie w formule autorskiego programu strzelań defensywnych i Force on Force - CRF System.
Strona firmowa: www.crfsystem.com | Facebook: Madleaf Closerangefightingpl | IG: Madleaf Closerangefightingpl | YouTube: Madleaf Closerangefightingpl

Reklama Ad 2. 5-8